Ruszył sezon aukcyjny w Europie

Ruszył sezon aukcyjny w Europie

22/05/2019 0 przez admin

We wtorek w hotelu Mandarin w Genewie odbyła się aukcja założonego domu aukcyjnego Sotheby’s („Magnificent Jewels” oraz „Noble Jewels”), podczas której wystawiono 448 przedmiotów, z czego sprzedano 77 proc. Całkowity dochód z aukcji wyniósł… ponad 42 mln franków szwajcarskich.

 

Najdroższą pozycją sprzedaną na aukcji był pierścionek z brylantem o masie 36,57 ct, który został wylicytowany za ponad 5 mln franków. Drugie miejsce na podium zajął zaś naszyjnik z wysokiej jakości szmaragdami oraz diamentami z około 1935 r. Co ciekawe, w wyrobie zakuto diamenty o różnym kształcie szlifu, o łącznej masie 18,09 ct, oraz wysokiej jakości szmaragdy, o masie łącznej 58,71 ct. Cena, za jaką został sprzedany, to 3,6 mln franków. Na trzeciej pozycji uplasował się pierścionek z rubinem – w kształcie cushion o masie 5,14 ct – i diamentami w kształcie gruszki oraz markizy, sygnowany Bulgari. Cena sprzedaży to 1,7 mln franków.

 

Przy tej aukcji warto też wymienić pierścionek z niebieskim diamentem o masie 1,01 ct, w kształcie radiantu, w barwie Fancy Intense Blue, sygnowany Tiffany & Co, który został sprzedany za 860 tys. franków, choć jego wstępna wycena aukcyjna wynosiła 150-250 tys. franków.

 

Z kolei dzień później, w środę, w Four Seasons Hotel des Bergues, również w Genewie, odbyła się aukcja londyńskiego domu aukcyjnego Christie’s („Magnificent Jewels”). Podczas tej aukcji wystawiono 268 pozycji, z czego sprzedano 87 proc. Tu całkowity dochód wyniósł ponad 63 mln franków.

 

Najdroższym przedmiotem okazał się naturalny, pochodzący z Birmy rubin w kształcie szlifu cushion, o masie 22,86 ct, w oprawie pierścionka z platyny, sygnowany przez Harry’ego Winston’a. Cena jego sprzedaży wyniosła 7,1 mln franków. Na drugiej pozycji uplasował się naturalny żółty diament – w kształcie szlifu cushion, o masie 118,05 ct, w barwie Fancy Yellow – w prostej oprawie pierścionka. Sprzedano go za ponad 7 mln franków. Pochodzący z Carskiej Rosji naszyjnik z ogromnym szmaragdem – w kształcie gruszki, o masie 75,61 ct – oraz diamentami, w oprawie ze złota oraz platyny, którego właścicielem była m.in. Katarzyna Wielka, car Mikołaj I oraz John Rockefeller z wynikiem sprzedaży 4,3 mln franków zajął trzecie miejsce na tejże aukcji.

 

Należy wspomnieć, że podczas tej aukcji wystawiono również pierścionek z czerwonym diamentem o masie 0,59 ct, w kształcie gruszki, w barwie Fancy Red, sygnowany Tiffany & Co. Został on sprzedany za 711 tys. franków, choć jego wstępna wycena aukcyjna wynosiła „zaledwie” 300 tys. franków.

 

Jak skomentował w rozmowie z PAP Life obecny na miejscu Marcin Marcok, ekspert ds. kamieni szlachetnych, te dwa krótkie, ale jakże burzliwe dni aukcyjne dają doskonałe poczucie tego, co będzie działo się na aukcjach w najbliższych miesiącach. „To, co rzadkie i naturalne doskonale się sprzedaje, co widać dosyć dobrze na przykładzie pereł – hodowlane perły osiągają 10 proc. ceny pereł naturalnych. Brak z pewnością bardzo spektakularnych pozycji – ale takie są właśnie wiosenne aukcje” – mówi PAP Life ekspert.

 

Co więcej, w ocenie Marcoka aukcyjną potyczkę wygrywa Christie’s i nie chodzi tutaj o wartość sprzedaży – o ponad 20 mln franków większa niż w Sotheby`s przy prawie połowie mniejszej liczbie pozycji. „Christie’s kolejny raz miał po prostu piękniejszy asortyment. Obydwu domom aukcyjnym należą się gratulacje za jak zwykle profesjonalne przygotowanie i prowadzenie aukcji, ale dla specjalistów działających na tym rynku od 300 lat to codzienność” – zauważa.

 

Zdaniem eksperta tak niebotycznie drogą biżuterię kupują głównie kolekcjonerzy, czyli osoby prywatne, choć z roku na rok grono profesjonalistów, a więc jubilerów czy sprzedawców diamentów rośnie. „Jeżeli na aukcjach mamy coś wyjątkowego, to bardzo często w szranki stają fachowcy. Zaś klientela jest dość podzielona, bo przez to, że aukcje odbywają się również internetowo, są to ludzie z całego świata” – dodaje specjalista w rozmowie z PAP Life.

 

Ciekawe jest też to, że kolekcjonerzy nie kupują takiej biżuterii tylko w celach kolekcjonerskich, by wreszcie wylądowała ona bezpiecznie w sejfie. Okazuje się, że taka biżuteria ma też aspekt użytkowy i czasami noszona jest przez właścicieli. „Diamenty i inne kamienie szlachetne tak naprawdę żyją dzięki obcowaniu z człowiekiem – kiedy są noszone przez właściciela, kiedy dostają światło, one naprawdę żyją. Nawet śmiejemy się w branży, że wówczas rosną, powiększają się” – odpowiada. Ekspert dodaje, że da się to zauważyć podczas aukcji, kiedy wylicytowane wcześniej przedmioty zdobią ciała właścicieli. „Są szczęśliwi, że je posiadają” – przekonuje.

 

Czy to znaczy, że kobiety częściej biorą udział w aukcjach? „Ktoś kiedyś powiedział – choć nie do końca się z tym zgodzę – że kobiety mają gust i czują piękno, a mężczyźni mają pieniądze. Myślę jednak, że tyle samo kobiet, co mężczyzn, licytuje biżuterię, choć rzeczywiście częściej widać ją u kobiet” – zauważa i dodaje, że panowie są też bardziej zdeterminowani podczas licytacji, a kobiety nie przekraczają pewnej finansowej granicy.

 

Ekspert inwestowanie w biżuterię porównuje do inwestowania w sztukę, jednak przez duże „S”. „Trzeba trochę znać ten rynek, bo kolekcjonerzy często są w kontakcie z przedstawicielami czy domu aukcyjnego, czy domów jubilerskich. Uzgadniają oni pewne szczegóły dotyczące tych wyrobów. Samo zaś inwestowanie to jeden z najwyższych poziomów zabezpieczenia finansów. Są to wyroby bardzo specyficzne, bardzo drogie, ale myli się ten, kto uważa, że ciężko jest taką biżuterię czy takie kamienie sprzedać. Bardzo często jest tak, że taki kamień sprzedaje się dużo szybciej niż inne aktywa, niż nieruchomości czy jeszcze inne rzeczy, które nabywamy jako zabezpieczenie swojego portfela” – kwituje.

 

  •  
  •  
  •  
  •